Ślad węglowy – czy możemy go sami zmniejszyć?

Negatywne zmiany klimatyczne możemy obserwować gołym okiem. Są one w dużej mierze spowodowane emisją szkodliwych gazów cieplarnianych, głównie dwutlenku węgla – okazuje się, że każdy człowiek emituje tony tych zanieczyszczeń. Czy mamy na to wpływ? Oczywiście.

Wrzesień, 2020 rok. Słynny zegar Metronome na Manhattanie, w Nowym Jorku, nie wskazuje już aktualnej godziny – zaprogramowano go tak, aby obliczał czas pozostały do katastrofy ekologicznej. Według naukowców nastąpi ona wtedy, kiedy średnia dobowa temperatura na ziemi wzrośnie o 1,5 stopna Celsjusza. Kiedy to się stanie? Za 50 lat? A może 30? Nic z tego – według organizatorów happeningu katastrofa czeka nas już za około 7 lat. Dokładnie po upływie takiego czasu osiągniemy punkt krytyczny. Po jego przekroczeniu nie będzie już powrotu, a sam klimat stanie się niesprzyjający dla życie wielu ekosystemów, w tym nas samych. Odliczanie służy temu, by zwrócić uwagę ludzi na palący problem, który czai się tuż za rogiem.

Ochrona środowiska i walka ze skutkami globalnego ocieplenia to procesy globalne i wydawać się może, że zmiana przyzwyczajeń jednej osoby nie ma kompletnie żadnego znaczenia. Naukowcy podkreślają – to bzdura. Dzięki temu, że jedna osoba zmieni swoje zachowanie, da dobry przykład innym, którzy z czasem również będą chcieli zmienić swoje przyzwyczajenia.

Takie zachowanie automatycznie wpływa na świadomość naszego otoczenia, a w konsekwencji – stymuluje zmiany kulturowe. Za sprawą tego, że większa liczba osób zmieni swoje nastawienie do ochrony środowiska i będzie oczekiwała zmian, duże firmy (odpowiadają one nawet za 71 proc. zanieczyszczeń) oraz politycy, będą zmuszeni do uwzględnienia tych postulatów, co przyspieszy transformację energetyczną.

Każdy musi jednak zacząć od siebie. Jak to zrobić? Świetnym sposobem na rozpoczęcie rozmowy na temat poprawy stanu środowiska naturalnego jest skupienie swojej uwagi na tzw. śladzie węglowym. To nic innego jak suma emisji gazów cieplarnianych emitowanych przez jedną osobę (bezpośrednio i pośrednio). Zazwyczaj podaje się ją w skali roku, a w przypadku produktów, w skali cyklu ich życia. Nas interesują tym razem ludzie i ich emisja. Przykładowo – każdy Europejczyk emituje średnio 7 ton dwutlenku węgla w ciągu roku!

Jak zmniejszyć nasz ślad węglowy?

Umówmy się, w tak mocno zurbanizowanym i uprzemysłowionym regionie świata trudno będzie do zera zminimalizować ślad węglowy każdego człowieka, ale warto pokusić się o jego maksymalne zmniejszenie. Co może zrobić każdy z nas, aby dążyć do zniwelowania tej wartości? Jest pięć relatywnie łatwych sposobów, które szybko można wdrożyć we własnym życiu.

1. Ograniczenie zużycia wody i energii elektrycznej

Polacy zużywają średnio 100 litrów wody na osobę. Dziennie. To sporo. Warto ograniczyć jej zużycie, wystarczy kilka prostych czynności – częstsze zakręcanie kurka podczas kąpieli czy mycia zębów, zbieranie deszczówki do podlewania ogrodu lub korzystanie ze zmywarki i pralki tylko przy całkowitym zapełnieniu tych urządzeń. Podobnie ma się sprawa z prądem elektrycznym, który w Polsce dodatkowo powstaje głównie ze spalania węgla kamiennego, a więc emisja dwutlenku węgla i ślad węglowy rosną z każdą zużytą kilowatogodziną.

Dla przykładu – wytworzenie 1 kWh energii elektrycznej w Polsce równa się emisji 765 g CO2 do atmosfery. Wyłączenie urządzeń elektrycznych z kontaktu, gdy ich nie używamy, montaż energooszczędnych żarówek i możliwe jak najrzadsze korzystanie ze sztucznego oświetlenia, to drobne korekty własnych zachowań, które wprowadzone w wielu domach – dadzą spektakularne efekty.

2. Rezygnacja z pogoni za modą

Żyjemy w czasach nadmiernej konsumpcji, co oznacza, że kupujemy zdecydowanie więcej rzeczy, niż potrzebujemy, a następnie wiele z nich wyrzucamy na śmietnik – to jeden z najgorszych i najbardziej samolubnych sposobów na zaśmiecanie naszego środowiska. Jak temu zapobiec? Zrezygnować z pogoni za rzeczami, które tylko z pozoru są nam do życia potrzebne – w tym temacie największymi winowajcami są moda oraz elektronika. Kupujemy zbyt dużo odzieży i obuwia. Z części nigdy nie skorzystamy albo po krótkim czasie wyrzucimy. Tak samo z elektroniką – czy rzeczywiście potrzebujemy co roku wymieniać smartfon? Czy nie lepiej naprawić lodówkę, zamiast wyrzucać ją i kupować nową? Złe przyzwyczajenia sprawiają, że na świecie cały czas powstają góry śmieci, a w fabrykach – tworzy się zdecydowanie więcej produktów, niż świat rzeczywiście potrzebuje. A to nakręca zużycie energii i surowców, a więc – emisję zanieczyszczeń. Rezygnacja z pogoni za modą i np. dłuższe korzystanie z ubrań i elektroniki, a nawet zakup używanych produktów – zauważalnie wpłynie na zmniejszenie naszego śladu węglowego.

Edukacja w kwestiach opisanych powyżej mechanizmów konsumpcji, powinna być też priorytetem w kontekście wychowywania naszych dzieci. Nie tylko poprzez wpajanie im wiedzy na temat tego, w jaki sposób wpływa ona negatywnie na środowisko, ale także poprzez przykład - kupowanie im odpowiednich ekologicznych zabawek, szczególnie takich z drugiej ręki (ciężej zniszczyć dobrej jakości drewniane klocki, niż te tandetne, plastikowe), a także po prostu - wymianę już istniejącymi zabawkami ze znajomymi dziećmi. Trochę na takiej samej zasadzie, na jakiej funkcjonują sąsiedzkie wymiany książek czy ubrań.

3. Dieta bez mięsa

Dzisiaj to produkcja żywności odpowiada za jedną czwartą globalnej emisji gazów cieplarnianych. A udział ten stale rośnie i już w 2050 roku może stanowić nawet połowę globalnej emisji. Jak temu zaradzić? Człowiek musi jeść, jednak badania potwierdzają, że dieta wypełniona mięsem i nabiałem przyczynia się do znacznego zwiększenia śladu węglowego. Poziom emisji związany z hodowlą zwierząt jest porównywalny z emisją sektora transportu. Wymaga to znacznie większych nakładów wody i energii, niż produkcja żywności roślinnej, do tego wpływa na erozję gleby, zanieczyszczenia powietrza i wylesienie terenów. Przejście na dietę wegetariańską, a najlepiej wegańską sprawi, że dzienny ślad węglowy będzie ponad dwukrotnie mniejszy, niż wtedy, gdy nasza dieta będzie przepełniona żywnością pochodzenia zwierzęcego.

W najgorszym wypadku, powinniśmy spożycie mięsa poważnie ograniczyć - nasi dziadkowie przecież też nie jedli go codziennie, a dzisiaj istnieje dla niego wiele przepysznych zamienników. Szczególnie, że dieta jarska, wegetariańska czy wegańska już dawno przestała się kojarzyć z rozgotowaną brukselką czy pozbawionym smaku, stołówkowym szpinakiem. Warto więc dać jej szanse. W Internecie aż roi się od fenomenalnych przepisów na przepyszne dania, których bazą są właśnie rośliny.

4. Ograniczenie korzystania z Internetu

Zaskakujące, prawda? Okazuje się, że korzystanie z sieci również prowadzi do emisji gazów cieplarnianych – internet odpowiada za produkcję 830 miliardów ton dwutlenku węgla rocznie, a to 2% globalnej emisji! Dlaczego? Im więcej korzystamy z internetu, tym więcej energii zużywa nie tylko nasz komputer czy smartfon, ale infrastruktura poszczególnych platform – skorzystanie z wyszukiwarki internetowej generuje tyle zanieczyszczeń co zagotowanie wody w czajniku elektrycznym, a wysłanie e-maila z załącznikiem wytwarza nawet 50 g dwutlenku węgla!

Dla zobrazowania – usługi cyfrowe odpowiadają za 4% globalnej emisji, a to dwa razy więcej niż lotnictwo! Rozwiązanie? Ograniczenie surfowania po sieci bez celu, zmniejszenie liczby wysyłanych e-maili, a podczas streamingu filmów i muzyki – korzystanie z transferu niższej jakości. To małe kroki, ale o dużym znaczeniu.

5. Rezygnacja z samochodu?

Transport, szczególnie indywidualny, prywatnym samochodem, to kolejny problem do rozwiązania. Ekolodzy i aktywiści klimatyczni mówią wprost – lepiej porzucić samochód i podróżować rowerem lub komunikacją zbiorową. Taka zamiana pozwoli ponoć zaoszczędzić każdej osobie nawet 2,6 tony dwutlenku węgla rocznie, a to sporo. Co oczywiste, zrezygnowanie z samochodu nie jest łatwe, bo to narzędzie potrzebne nam do pracy i do codziennego życia. Na szczęście są już takie samochody, które wychodzą tym nowym, ekologicznym potrzebom naprzeciw.

Co można zrobić, aby jednak ograniczyć emisję dwutlenku węgla? Można przesiąść się na samochód elektryczny, który podczas jazdy nie emituje szkodliwych substancji i nie przyczynia się do wzmożonego zużycia paliw kopalnych. Z roku na rok wybór ten jest jeszcze bardziej ekologiczny, bo stale wzrasta udział odnawialnych źródeł energii, a elektrownie węglowe, zgodnie z zapowiedziami będą do 2050 roku stopniowo wygaszane. Jazda takim autem jak np. Opel Corsa-e, czyli kompaktowym elektrykiem, który nie zanieczyszcza powietrza w mieście, to dobry wybór. A co z kierowcami, dla których nawet 337 kilometrów zasięgu na jednym ładowaniu takiego auta to nadal zbyt mało?

Wtedy najlepiej wybrać hybrydę typu plug-in, bo to samochód bardziej wszechstronny – kiedy ładujemy akumulatory z gniazdka, na co dzień auto działa jak elektryczne, bo może pokonać nawet 59 km bez uruchamiania silnika spalinowego. Kiedy jednak potrzebujemy wyjechać daleko za miasto, auto przechodzi w hybrydowy tryb pracy, a wtedy silnik spalinowy i elektryczny na zmianę napędzają auto – to składa się na oszczędności zarówno podczas jazdy w mieście, jak i podczas pokonywania dłuższych tras.

Zalety takich samochodów docenią więc nie tylko osoby walczące o lepsze powietrze w miastach i ograniczenie emisji zanieczyszczeń, ale także te, którym zależy na domowym budżecie. Jeśli więc po lekturze tego tekstu właśnie staramy się odpowiedzieć sobie na pytanie – co jeszcze można zrobić, aby ograniczyć własną emisję dwutlenku węgla i innych szkodliwych gazów cieplarnianych - to zakup tego typu, całkowicie bezemisyjnych, lub też niskoemisyjnych pojazdów, wydaje się być wyjątkowo rozsądnym i trafnym rozwiązaniem.

uwaga

Niektóre elementy serwisu mogą niepoprawnie wyświetlać się w Twojej wersji przeglądarki. Aby w pełni cieszyć się z użytkowania serwisu zaktualizuj przeglądarkę lub zmień ją na jedną z następujących: Chrome, Mozilla Firefox, Opera, Edge, Safari

zamknij
Wyłącz Adblocka, aby w pełni cieszyć się zawartością tej strony.